Zakończyliśmy naszą podróż po Italii, dorzucamy kilka fotek zza kulis 😉
Jedzenie pyszne, pizza, makarony, mozzarella i sery w każdej postaci, do tego prosciutto crudo, cukinia, pachnące pomidory, soczyste pomarańcze, dobre winko i duuużo słońca. Tak można żyć 😊
Włoskie autostrady to odrębna historia. Przejazd ok. 100 km kosztuje ok. 10-20 € w zależności od rejonu i odcinka. Bramki na autostradach są przeważnie stare, wysłużone i samoobsługowe, więc pobieranie biletów i płatność za każdym razem podnosi adrenalinę, bo czytnik niekoniecznie działa. Oczywiście można przycisnąć awaryjny czerwony guzik i zgłosi się operator, ale ten mówi tylko po włosku (!) Taką sytuację mieliśmy już na początku podróży, w okolicach Mediolanu, ale jakoś wybrnęliśmy i szlaban się otworzył. Każda kolejna bramka oznaczała więc oczekiwanie w lekkim napięciu: uda się czy się nie uda 😉
Koszt samych przejazdów po autostradach we Włoszech wyniósł nas ok. 700 zł. Sporo, w porównaniu do Niemiec, gdzie są darmowe, lub do Austrii, gdzie winieta na 10 dni kosztuje ok. 60 zł.
Omijanie autostrad nie ma sensu, bo ani włoscy kierowcy ani ich lokalne drogi nie są przystosowane do poruszania się dużymi autami, w dodatku z przyczepą kempingową. Można się nie zmieścić na zakręcie albo między wysokimi murkami po obu stronach jezdni (szczególnie w górach, gdy nagle dwa pasy zwężają się do jednego, brak pobocza, a skaliste obrzeża nie pozwalają na żaden manewr), w miastach wszyscy się niecierpliwią, trąbią na siebie bez opamiętania, brak rozsądku w tej ich jeździe. Poza tym na autostradzie możemy jechać swobodnie z zawrotną prędkością aż 80 km/h, a na lokalnych drogach tylko 50 lub często 30 km/h. A radary tylko czyhają…
Nie mogę nie wspomnieć o śmieciach. Na zachodzie Włoch, szczególnie w okolicach Neapolu, na poboczach dróg lokalnych i krajowych leżały ogromne ilości śmieci, w niektórych miejscach wyglądało to wręcz jak wysypiska. W miastach, na skrzyżowaniach, przed sklepami, na dworcach to samo: stosy papierów, butelek, foliowych worków były dosłownie wszędzie. To bardzo zła wizytówka dla Włochów, sprawia wrażenie kompletnego zaniedbania i wyjątkowego niechlujstwa. Stwierdziliśmy, że nie może to być wina turystów przyjeżdżających tu z całego świata, bo reszta świata jest już od dawna przyzwyczajona do dbania o czystość. Ten niefajny obraz zmienił się na korzyść dopiero po wschodniej stronie Włoch. Nad Adriatykiem i w głębi lądu było zdecydowanie czyściej.
A Włosi? Tak samo hałaśliwi na wschodzie jak i na zachodzie kraju. Ale krajobrazy i starożytną architekturę mają przepiękną 😊 M&P























































Dodaj komentarz