Do Cinque Terre pojechaliśmy pociągiem. Całodniowy ticket pozwala na nielimitowane przemieszczanie się między pięcioma miasteczkami, do których jest zakaz wjazdu autem ze względu na bardzo ciasną zabudowę i strome podjazdy. Miasteczka są połączone wydrążonymi w skale tunelami, więc podróż pociągiem między stacjami przebiegała praktycznie w ciemnościach.

Wysiedliśmy w najbardziej oddalonym od nas Riomaggiore. Stamtąd wspaniałym szlakiem Via dell’Amore wzdłuż klifu pieszo po około 20 minutach byliśmy już w Manarola. Po drodze milion fotek, bo było tak pięknie, że chciałoby się uchwycić na zawsze te widoki. Muszą być spektakularne o zachodzie słońca. Przeskoczyliśmy Cerniglię i zatrzymaliśmy się na dłużej w Vernazza z małym portem. Na koniec odwiedziliśmy Monterosso, nieco odmienne ze względu na ładną, błękitną plażę.

Każde miasteczko jest urokliwe, z zabudową tarasową na zboczach skalistych gór i przyklejonymi do siebie domami, ciasnymi uliczkami i wykorzystanym każdym centymetrem. Cały rejon leży na terenie Parku Narodowego, z lazurowym szklakiem Sentiero Azzuro. Ale do takiego zwiedzania konieczne są już buty trekkingowe i dużo czasu.

Jeden dzień na poznanie Cinque Terre to stanowczo za krótko. Wróciliśmy wy-pom-po-wa-ni. M&P


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *